TV

Gdańsk Dźwiga Muzę 2016

5435 wyświetleń 1 sierpnia 2016 (11 opinii)

Zobacz co działo się trzeciego dnia imprezy Gdańsk Dźwiga Muzę.

Więcej na ten temat

Opinie (11)

  • Wow!

    Gdańsk Dźwiga Muzę, jak zawsze super! Byliśmy również w tym roku i jesteśmy mega zadowoleni, organizacja, ludzie, koncerty!

    • 7 5

  • ... (1)

    Ciekawe czy ktoś myśli o osobach, które w poniedziałek bardzo wcześnie rano muszą wstać do pracy.....Ja rozumiem koncert bla bla bla...ale w niedzielę do godz. 23.30 to chyba przegięcie. Pól miasta nie śpi dla 1000 osób.Brawo

    • 10 57

    • biedny miś

      • 10 2

  • Arnold Szymczw

    • 2 2

  • Lao Che

    Dajcie mi zakurzyć dobrą g.....ę i wszystko w tym temacie...

    • 11 5

  • Dźwignął, dźwignął... (3)

    Trzeba przyznać, że koncert ogólnie rewelacyjny, a Julia Marcel to obecnie prawdopodobnie najlepszy polski wykonawca muzyki "rozrywkowej". Niestety, niezbyt znana, mało tego "leci" w radiu. Całe szczęście, że choć w Radiu Gdańsk ją słychać.
    Luxtorpeda to żywioł, a Kasia Nosowska jest po prostu rozkoszna ze swoim gadaniem.
    Uderzający profesjonalizm wszystkich wykonawców (nie słyszałem Milczenia Owiec).
    Szkoda, że w środku było Lao Che, którego kompletnie nie trawię i wynudziłem się setnie.

    • 6 11

    • To słuchaj Trójki

      tam usłyszysz dobrą muzykę zamiast miałkich "hitów" z komerchy. Szkoda tylko, że PR3 też już zawłaszczony...

      • 2 1

    • o gustach się nie dyskutuje, ale mam swoje zdanie (1)

      Lao Che jest kapitalne i potrafią się ciągle bawić tym co robią...nadto świetnie mieszają style..potrafią i łoić rockowo, i zahaczyć o klimaty ambient-transowe i pastisze..sami nawet z siebie potrafią się śmiać..polecam Govindam, który kończył się kilkuminutowym ..flashbackiem..genius born :)
      no i teksty! nie o d*pie Maryni

      • 1 0

      • ica flashback ica flashback ica ica

        it's a flashback :))) genialne to było!
        bawili sie ze az ich musieli sciągać ze sceny oragnizatorzy :))
        dajcie mi zakurzyć dobrej ganji :)

        • 0 0

  • ta relacja z niedzieli jest beznadziejna

    do wszystkich to samo pytanie, w większości ta sama odp, klika sekund lao che, jeden dłuższy fragment luxtorpedy, zero Hey'a - głównej gwizdy wieczoru, zero klimatu.

    Totalny brak pomysłu na ten materiał.

    A wieczór był fantastyczny, koncerty również!

    • 3 0

  • zachwytom nie było końca

    Byłem, zobaczyłem, coś tam może nawet usłyszałem, bo...
    jeśli chodzi nagłośnienie, to ktoś przesadził z pigułami. Ja rozumiem, że otwartej przestrzeni się łatwo nie nagłaśnia, że nie w każdym miejscu będzie taki sam odsłuch, ale naprawdę tylko Lao Che było przyzwoicie nagłośnione, a na Luxtorpedzie wywracało mi flaki jak słyszałem jęczące gitary, nie wspominając już o problemach technicznych (no ale te akurat zdarzają się najlepszym). Szkoda tylko że Luxtorpeda do nich nie należy, bo o ile dawałem spory kredyt zaufania tej formacji od kiedy pierwszy raz usłyszałem ich na Woodstocku parę lat temu, o tyle utwierdziłem się w przekonaniu, że nie mają nic ciekawego do zaoferowania, lirycznie rozjeżdżają człowieka potokiem błahych frazesów niczym rozpędzony pług śnieżny, a trzy akordy i darcie mordy, to trochę za mało. Hans próbuje ratować całość swoimi błyskotliwymi wstawkami, ale co z tego jak go nie słychać?

    Na Heyu pierwsza piosenka też nagłośniona chyba tosterem. Nie było słychać Kaśki, gitara zagłuszała wszystko, zero perkusji. Dobrze, że się akustyk zreflektował w trakcie koncertu i poprzesuwał nieco suwaczki, żeby osiągnąć poziom "może nie od razu, ale jako tako".

    Pominąć też nie można konferansjera... Nie wiem skąd wytrzasnęliście tego wypłosza, ale pasował do "dnia rockowego" jak pieść do nosa. Ze swoim politowania godnym "bit boxem", który może by zajarał dzieciaki pod klatką w latach 90' gdzieś na osiedlu w zapomnianej Łodzi, i nieziemsko irytującym głosem, którego używał wyłącznie do mówienia totalnych banialuk, bez ładu, składu, sensu i jakiejkolwiek wartości merytorycznej. No po prostu wzięli dresiarza spod budki z piwem i kazali mu 30 minut gadać między koncertami. Dramat. Chętnie bym to wymienił na 30 minut zwykłego koncertowego gwaru z reklamą proszku do prania w tle.

    Z plusów:
    + spora na pozór kolejka po bilet szybko się kurczyła i system wydawania biletu a następnie obrączkowania przebiegał sprawnie
    + kolejki do toy-toyek do zaakceptowania
    + bardzo ładna pani z przepysznym sokiem jabłkowym
    + Lao Che jak zwykle gra jedyny i niepowtarzalny koncert pokazując, że pomysłów na aranżacje tych samych kawałków mają nieskończoną ilość
    + Nosowska ruchliwa jak nigdy
    + sprawny wyjazd autem za sprawą dobrze zorganizowanych policjantów (bez ironii, naprawdę było spoko)

    • 5 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Popularne, a nie widziałeś

Najczęściej oglądane